Biblioteka PK przedstawia: Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie. - Jenny Nordberg

Kiedy w 2009 roku Jenny Nordberg, amerykańska dziennikarka śledcza szwedzkiego pochodzenia i współlaureatka Nagrody Pulitzera, poznała w Kabulu sześcioletnią Mehran, nie wiedziała, z jakim tematem przyjdzie jej się zmierzyć. W 2010 roku na łamach „The New York Times” i „The International Herald Tribune” ukazały się jej reportaże o bacza pusz – dziewczynkach, które dorastają przebrane za chłopców w kraju, w którym segregacja płciowa jest jednym z podstawowych elementów porządku społecznego.

Temat ten znalazł swoje rozwiniecie w obszernej, wydanej w 2014 roku, książce: The Underground Girls of Kabul: In search of hidden resistance in Afganistan, która została przetłumaczona na języki: niemiecki, francuski, włoski, portugalski, duński, fiński, niderlandzki, rosyjski, turecki i malajalam, a w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne pod tytułem Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie.

Autorka krok po kroku odkrywa szerzej nieznaną afgańską tradycję. Pisze w sposób wyważony, podpierając swoje obserwacje raportami, literaturą naukową oraz rozmowami z socjologami, antropologami i historykami specjalizującymi się w problematyce afgańskiej. Prowadzi czytelnika śladami swoich bohaterek – sześciu kobiet w różnym wieku, o różnym statusie społecznym. To, co je łączy, to właśnie doświadczenie bycia bacza pusz – każda z nich jest lub była chłopcem. Jak wiele innych decyzji również ta została podjęta za nie – przez ich matki lub przez oboje ich rodziców. Żadna z nich nie żałuje tego rozdziału w swoim życiu, choć po tym okresie muszą wyjść za mąż i rodzić dzieci. Niektóre z nich nie chcą być na powrót kobietami w kraju, który przez ONZ został uznany za najniebezpieczniejszy kraj dla kobiet.

Wiele jest powodów, dla których rodziny decydują się na ten transgresyjny gest. Trzeba pamiętać, że w Afganistanie status kobiety wyznacza pełniona przez nią rola matki, a szczególnie matki synów. Jeśli na świat nie przychodzi męski potomek, winą za ten stan rzeczy obarczana jest kobieta. Kolejne ciąże są rozpaczliwymi próbami wywiązania się z powierzonej jej roli, a także zapewnienia sobie i swojemu mężowi szacunku innych. Jeśli naturalne metody nie skutkują, pozostaje sięgnięcie po takie, które są skuteczne od setek lat. Według jeszcze przeislamskich wierzeń posiadanie syna zwiększa prawdopodobieństwo urodzenia się w danej rodzinie kolejnego. Bacza pusz to przejaw kulturowej innowacyjności. Rodzina wyznacza do tej roli jedną z córek i od tej pory staje się ona społecznym chłopcem – nosi krótkie włosy i chłopięce ubranie, przyjmuje chłopięce imię i pod takim bawi się i uczy z innymi chłopcami. Dzięki temu może również pomagać rodzinie, wykonując drobne prace – również zarobkowe, np. pomagając w sklepie – które nie przystoją córce. Wreszcie dzięki temu cieszy się przywilejami, które w patriarchalnej kulturze daje bycie mężczyzną.

Przebranie się za mężczyznę i nauka „męskiego” zachowania ma również „skutki uboczne”. Stopniowo pozwala na porzucenie poczucia niemocy, przeświadczenia o własnej słabości i bezsilności. Rodzi opór. Przyjmowanie ról i postaw tradycyjnie uznawanych za męskie to proces, w którym kobiety z różnych krajów uczestniczą w różnym stopniu i w różnym czasie. Jednym z pierwszych koniecznych kroków, które trzeba podjąć, jest przekroczenie progu domu, zdobycie swobody poruszania się, podejmowania pracy zarobkowej, decydowania o swoim losie i swoim ciele. Dysponowanie własnymi pieniędzmi oraz edukacja to pierwsze kroki do podważenia ekonomicznej i politycznej władzy mężczyzn i zarazem pierwszy krok na drodze do równości.

Narracja Chłopczyc z Kabulu nie jest linearna, kluczymy między historiami, które naśladują chaotyczną strukturę afgańskich miast. Przecinają się, zapętlają i gęścieją. Wraz z nawarstwianiem się nowych elementów, które tworzą tę skomplikowaną układankę życia codziennego Afganek i Afgańczyków, narasta również bunt i coraz ostrzejsza ocena systemu – chorego, jak pisze autorka, pogłębiającego problematyczną kulturę honoru. Autorka wyraźnie staje po stronie zachodnich ideałów, według których pewne, wypływające z przekonań religijnych zasady (jak np. wielożeństwo czy segregacja płciowa), są po prostu złe. Afganistan to strefa wojny, w której zawieszone zostają obowiązujące poza nią normy. Prawa człowieka czy rozluźnianie reguł społecznych nie są dobrami pierwszej potrzeby, a prawa kobiet są postrzegane jako propagowany przez Zachód problem elit. W warunkach afgańskich problemem jest pokój, bieda i ogólna niepewność życia.

Autorka podkreśla jak ważne jest zaangażowanie mężczyzn w projekty emancypacyjne kobiet. Zwraca uwagę na wszechobecną przemoc domową i na tle seksualnym oraz na brak praw kobiet do rozwodu czy prawnego udziału w opiece nad dziećmi. Nie obywa się tu również bez krytyki organizacji międzynarodowych – Afganistan to poligon doświadczalny organizacji pomocowych, które podejmują liczne źle zaprojektowane działania, nieuwzględniające rzeczywistych realiów oraz potrzeb miejsca i ludzi, do których są skierowane.

To nie jest książka o tym, czym jest płeć kulturowa. Ta książka to sieć argumentów za tym, że społeczne konstruowanie płci zdecydowanie nie idzie w parze ze świadomością samego zjawiska. To niezwykle oryginalna opowieść o tym, jak segregacja płciowa i narzucone przez nią opresyjne role społeczne sieją spustoszenie w życiu i w duszach Afgańskich kobiet, a ukryta praktyka bacza pusz wpływa na życie kolejnych pokoleń. Afgańskie kobiety stają się tym samym pars pro toto kobiet, których prawa, wolność, a czasem i życie zależy od mężczyzn tam, gdzie tylko mężczyzna ma prawa, przywileje oraz władzę.

Autor: Karolina Rostkowska