Zapraszamy na Wieczór Irański

24 listopada 2014, 19.00
Klub Podróżników Atlantyda, Kraków

Paradoks irańskiej podróży: kawa po irańsku? Czemu nie?! Czyli o tym, jak marzenia się spełniają.

O tym, że w Iranie człowiek uzależniony od kawy nie zaspokoi swojej żądzy, pewnie nie wszyscy wiedzą. O dramatycznych próbach wypicia tzw. „neskafe” pewnie nie każdy jeszcze słyszał. Wielu z Was nie ma też bladego pojęcia, że kawa do Iranu jest eksportowana z Syrii, Iraku, czy Turcji, a nawet z Europy, w tym – z Polski!

Jedno jest pewne – i o tym przekona się większość – w Iranie można wszystko! Oczywiście, wcześniej trzeba być w posiadaniu takich narzędzi jak: determinacja, cierpliwość, gotowość na to, co nowe, dążenie (może nie po trupach, ale prawie) do celu, odwaga. Brzmi groźnie? Nie powinno! Iran wcale nie jest niebezpieczną dżunglą niezrozumiałych zawiłości, ale miejscem, gdzie człowiek może się sprawdzić w najróżniejszych sytuacjach, których wcześniej sobie nawet nie wyobrażał.

Właśnie to jest celem każdej podróży – zajrzeć przez dziurę w płocie, prześlizgnąć się przez nią i, otrzepując spodnie z kurzu, stanąć twarzą w twarz z drugim człowiekiem. To nie jakiś tam Inny opisywany przez podróżników, ale Irańczyk z krwi i kości, który się uśmiecha szeroko i z radością w oczach mówi: „Chosz omadi! Holet czetoure? Chubi?”.

I tak człowiek zaczyna jedną z największych przygód, czyli próbę zrozumienia siebie oraz innych. Zakłada plecak na ramiona, ciągnie torbę po chodniku, ociera pot z czoła i jeszcze nie wie, że już za chwilę, po tym zaskakującym powitaniu, może zostać zaproszony na posiłek, poznać całą rodzinę nowo napotkanego człowieka, a nawet nocować u niego w domu. Będzie spał w miejscu, którego nie ma na mapie, nauczy się wielu słów azerskich, perskich czy w gilani, odwiedzi miejsca ukryte przed autorami przewodników, a co najważniejsze – zawrze przyjaźnie na wiele kolejnych lat.

W życiu zdobywamy pewne przydatne umiejętności: jak załatwić sprawy w banku, przechodzić przez ulicę na światłach, kupić w kiosku kartę do telefonu itd. Cała ta wiedza może być zupełnie nieprzydatna w nowym miejscu. Zamiast tego trzeba opanować na przykład umiejętność przechytrzania irańskiej ambasady, żeby dostać wizę, czy przekonywania kierowcy taksówki, żeby sam zapłacić za nasz przejazd.

W podróży musimy być przygotowani, że na wiele pytań nie znajdziemy odpowiedzi, ale czy przez to podróż do Iranu jest bez sensu?

Zapraszam,
Olga Sewiłło
Iran i Bliski Wschód, koordynator